Kolorowe lata

   
 


 

 

CO WY NA TO

Dom Kultury

Klub Irena

Podróż w czasie

Covery

Sukcesy

Kolorowe lata

Za granicą

Fiv'y

Uczucia

Osobliwości

Rogate dusze

Wizytówka

Epilog

Po latach

Galeria

Kontakt

 


     
 

 
                                                          Kolorowe Lata Co Wy Na To
 
    Pomiędzy dłuższymi trasami pszowski zespół CO WY NA TO występował w naszym okręgu: w Teatrze Ziemi Rybnickiej na inauguracji roku akademickiego, dla żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza w Turzy, w Zakładzie Zapobiegawczo- Leczniczym w Wodzisławiu Śl.- Wilchwach, w Zakładzie dla Głuchoniemych w Raciborzu.
     Wspominają muzycy zespołu: Jedziemy po raz kolejny do bliskich nam przyjaciół z Raciborza. Przywitano nas niezwykle ciepło już w bramie ośrodka. Serdecznie ugoszczeni, pełni dobrych myśli, rozpoczęliśmy długo oczekiwany przez wszystkich „Bal Przebierańców”. A w czasie cudownej zabawy konkursy dla najmłodszych, w tym na najładniejszy i najbardziej pomysłowy strój balu. Konkurencja była mocna- wszyscy to przeżywaliśmy. I tu miła niespodzianka. Jury złożone z naszej ekipy zadecydowało: nagrody należą się wszystkim uczestnikom. „Przebierańcy” ucieszeni, uśmiechnięci od ucha do ucha odebrali nagrody: słodycze, upominki, które ufundowała szczodra kopalnia ANNA. Pomimo cudownej atmosfery nieuchronnie zbliżał się koniec spotkania, bowiem tradycyjnie o godz. 19:00 w okresie karnawału w pszowskim Domu Kultury rozpoczynała się zabawa (a tam „obiadek”… i do roboty- konkretyzuje Jurek Jordan). Z bólem w sercu rozstaliśmy się z dzieciakami. Widząc jednak radosne uśmiechy na ich twarzach łatwiej było odjeżdżać.  CO WY NA TO nieraz bawił wychowanków zakładu, zawsze z ogromną, niekłamaną przyjemnością. Była to zawsze duża frajda dla dzieciaków, także dla zespołu. W kronice Zakładu można znaleźć taki znamienny wpis: Zawsze będziemy przyjeżdżać do Was, Kochani- do Raciborza. 
     Dla kontrastu- wystąpił też w roli gwiazdy w finale konkursu organizowanego przez Rybnickie Towarzystwo Trzeźwości Transportowców i Komitet Antyalkoholowy (dlaczego CO WY NA TO?- bo to najtrzeźwiej myślący zespół w okolicach Wodzisławia Śl.- tak wówczas mawiano! ).
     Z kolei na miejscu w Pszowie non stop obsługiwał akademie ku czci i pamięci, z okazji świąt branżowych (Dzień Górnika, Dzień Działacza Kultury), z okazji Dnia Kobiet… Gwiazdą tych koncertów był niezwykle szarmancki Józek „Ziut” Horoba. Dysponował bogatym repertuarem, z wielkim powodzeniem śpiewał piękne piosenki (np. Jacka Lecha „DWADZIEŚCIA LAT A MOŻE MNIEJ”). Zwierza się (anonimowo) uczestniczka kopalnianych imprez: Jak Józek wchodził wdzięcznym krokiem na scenę, to zanim jeszcze wziął mikrofon do ręki, to już moim koleżankom ciśnienie skakało. Jak koncertował, to publiczność piała z zachwytu, a panie aż piszczały…- szczerze mówiąc ja też.    
     Urodziny w rodzinie CO WY NA TO obchodzone były z pompą. Stół zastawiony był różnymi specjałami: napojami, zakąskami, ogromnym tortem- palce lizać. Wspomina Jurek Jordan: Dzień urodzin „Hańdriszka” (Nikiel), a właściwie noc- godz.00:01. W końcu poleciał w górę, poleciał pod sufit. To niezwykłe, jak tak długo umiał utrzymać za pazuchą „ węża boa”. W końcu (w najlepszym momencie) go wyjął, a „ wąż” zrobił swoje- mocno ukąsił biesiadników.
      Andrzejki, zespół organizował w zaprzyjaźnionym gronie spontanicznie- zazwyczaj po występie. Kontynuuje wspomnienia Jurek Jordan: Andrzejki A.D. 69- dobrze to pamiętam. Ni stąd, ni zowąd znalazło się 2 m.b. „węża boa”. Podjechało na tacy cielę w kawałkach. Z Paryża przysłano 10 bułek. Zaczęła się zabawa przy stoliku. Obdarzony nieprzeciętnymi zdolnościami kulinarnymi „Styna”(Szymiczek) ujawnił się i pokazał co potrafi, przyrządzając indywidualną metodą kanapki. „ Ziut”(Horoba)- z tęsknoty za domem- zjadł ich co najmniej 10 i natychmiast poczuł silne pragnienie… Nocną porą „wąż boa” został wspólnym wysiłkiem naciągnięty o 1 m.b.- było to niezwykłe osiągnięcie jak na tamte czasy. Nad ranem w strugach deszczu, bowiem lało jak z cebra, każdy starał się jak mógł- i bez wypadków- trafić do domu. Na drugi dzień wszyscy zastanawiali się, dlaczego jeden z andrzejkowych biesiadników uciął sobie drzemkę i to w tak niewygodnej pozycji, i to w tak nieodpowiednim miejscu jak salka muzyczna Józefa Bema? (na tych paru z brzegu przykładach można wysnuć śmiały wniosek, że mury pszowskiego Domu Kultury miałyby niejedno do powiedzenia).
      Niespodziewanie w listopadzie 69 pszowski CO WY NA TO otrzymał zaproszenie na prestiżową imprezę- Studencki Festiwal Muzyki Młodzieżowej w Częstochowie. Wystąpił w częstochowskiej Filharmonii jako support przed The Patterson Singers, światowej sławy murzyńską grupą wokalną, która uprawiała różne formy muzyczne: od wzruszającego bluesa począwszy, poprzez spirituals, gospels, aż do uduchowionego soulu.
     Jurek Jordan: Po galowym koncercie, w klubie studenckim przy ul. Krótkiej przy pełnych potencjometrach graliśmy do tańca. Atmosfera była fantastyczna- złamała się tylko jedna pałka naszego perkusisty „Zynka”(Elsner). Co było dosyć dziwne, studencka brać nie pozwalała nam zejść ze sceny… A potem przy akompaniamencie FILUTÓW z Politechniki Częstochowskiej, ramię w ramię ze studentami, ruszyliśmy w tany.
     „Zynek” Elsner w muzycznym ferworze od czasu do czasu łamał pałki. Na dodatek pewnego razu - chyba z miłości do perkusji- skradziono „Zynkowi” komplet pałek łącznie z zapasowymi. I co? Poradził sobie bez problemu. Bębnił pożyczonymi na szybko od kucharek warzechami- efekt był satysfakcjonujący. 
     W czasie wyjazdów bliższych, czy też dalszych, niekiedy dochodziło do zadziwiających zdarzeń. O jednym z nich- w formie przestrogi- opowiadają muzycy zespołu: Na zaproszenie Związku Młodzieży Wiejskiej w Rogowie przygrywaliśmy do tańca na zabawie młodzieżowej. Do godz. 23:00 wszystko szło dobrze. Potem zwolennicy WAJDELOTÓW, zespołu z Czyżowic (podobno zajęliśmy ich miejsce na estradzie), zaczęli dokazywać. I tak od słowa, do słowa…Obydwie zwaśnione strony poniosły straty. Szkoda, że nikt nie zdążył ich policzyć, bowiem ratując sprzęt błyskawicznie oddaliliśmy się „Nyską” w kierunku Pszowa. Minęła bolesna noc. A w następnym dniu zabawa ludowa w sąsiedniej Olzie. Pojechaliśmy do Olzy, do baru „NAD RZEKĄ” (u Lasaka) tym razem w asyście licznych, wiernych przyjaciół. W pewnym momencie zjawili się na sali WAJDELOCI. Podeszli do biny (scena) z szerokim gestem i po chwili wahania szczerze przeprosili za swoich pseudofanów- życie potoczyło się dalej…Po udanej zabawie („zuzka”, losy, konkurs tańca …), pożegnani przez organizatora Przewodniczącego Rady Zakładowej ZZG kopalni ANNA Aleksandra Ciuraja, tym razem spokojnie, udaliśmy się w kierunku Pszowa.  
 
    
Jurek Jordan: Jak co roku, BARBÓRKA była obchodzona niezwykle hucznie. Przypominam sobie tę z 1970 roku. Już od samego rana Dom Kultury w Pszowie był poruszony masą ludzi: jubilatów, przedstawicieli braci górniczej, młodzieży…Potem część artystyczna , a w niej okolicznościowe piosenki, serdeczne gratulacje. Otrzymali je wszyscy zasłużeni- zespół również (czyżby zasłużony?). Impreza przeniosła się do restauracji „WIDOK” w Pogrzebieniu.  Dalej Jurek Jordan z dużą dozą rozsądku konstatuje: Na licznych tego typu imprezach, z wielką chęcią wsłuchiwałem się w melodyjny fragment muzyczny pewnego dosyć znanego utworu, z wdzięcznym tekstem „…a teraz idziemy na jednego”… Wszystko szło dalej zgodnie z planem, aż tu na koniec przykra niespodzianka- po barbórkowym balu zapomniano o Jurku. Heniek (Nikiel), kiedy stało się jasne, że nie ma mnie na swoim miejscu w autobusie, że nie ma mnie w ogóle w autobusie, zamówił TAXI i wrócił na WIDOK- chwała mu za to. Później okazało się, że jest i druga ofiara- Emil (Ryszka) skręcił nogę w kostce. Na kolejny występ zgarnęliśmy Emila wprost ze „ żłobka” w Rydułtowach, w pidżamie- w drodze do Niedobczyc założył cywilne ciuchy. Nagrodą za udział w tej imprezie muzycznej był zegar ścienny i… uwaga- płyta długogrająca Violetty Villas.
     Co roku, na zaproszenie Zarządu Wojewódzkiego Związku Zawodowego Górników, zespół bawił w Katowicach. Uświetniał wojewódzkie BARBÓRKI. Występował w „Koncertach z Dedykacją”, wraz z innymi artystami scen śląskich (na widowni ówczesne VIP- y na czele z Ministrem Górnictwa i Energetyki Janem Mitręgą). Kolejne łaskawe lata zamykały SYLWESTROWE NOCE. Wtedy to pszowski zespół, wraz z mieszkańcami Pszowa hucznie manifestował swą radość. Sytuację trafnie pointuje Jurek Jordan: Kłopoty artystów polegają m.in. na tym, że kiedy inni się bawią, trzeba swoje jednak odegrać.